Spotkanie premiera z Parlamentarną Grupą Kobiet

W czwartek premier Donald Tusk wziął udział w konferencji "Praca do 67. roku życia - szansa czy zagrożenie?" organizowanej przez Parlamentarną Grupę Kobiet. Spotkanie odbyło się w Sejmie.


- Chcę powiedzieć, że mamy w pełni świadomość, jak dużo znaków zapytania Polacy, a szczególnie Polki, stawiają nad sensem tej zmiany, jaką rząd proponuje - oświadczył szef rządu.

Premier podkreślił, że” wielkim zadaniem” w kontekście planowanych zmian w systemie emerytalnym jest zapewnienie poczucia bezpieczeństwa kobietom najciężej pracującym. - Nie ukrywam, że cały czas myślimy o tym, jak dać elementarne poczucie bezpieczeństwa tym kobietom, wiedząc, że istnieje taki segment tych najciężej pracujących i bez jakiejś takiej satysfakcji zawodowej jak ma część pań choćby na tej sali obecnych - powiedział.


Premier z Parlamentarną Grupą Kobiet (wideo: TVN24/Agencja TVN)



W czasie spotkania szef rządu zaznaczył, że jeśli wiek emerytalny pozostanie na obecnym poziomie, a ludzie będą żyli coraz dłużej, to „emerytura nie wystarczy nawet na najbardziej podłe przeżycie”. Premier zwrócił uwagę, że pomimo wydłużenia docelowo wieku emerytalnego do 67. roku życia w 2040 roku, przeciętnie Polacy i tak będą pracować proporcjonalnie krócej, w porównaniu z tym, jak długo będą żyli, niż ma to miejsce dzisiaj. - Prawdopodobnie gdybyśmy wysyłali ludzi szybciej na emeryturę, to wpłynie to tak negatywnie na kondycję gospodarki, że będzie wpływało na wzrost bezrobocia - dodał.

Szef rządu oświadczył w czasie debaty, że rząd jest otwarty na to, by "uzawodowić" pracę polegającą na pomocy lub opiece nad dziećmi, osobami starszymi, niepełnosprawnymi wtedy, kiedy uniemożliwia to podjęcie innej pracy zawodowej. Premier zaznaczył, że z obawy o stan finansów publicznych "w roku 2012-13 możemy mówić wyłącznie o większym wsparciu dla najbardziej potrzebujących, czyli dla rodziców dzieci niepełnosprawnych. - Jeśli na serio będziemy chcieli uznać, że opieka, praca w domu, szczególnie przy osobie chorej, starszej, zależnej powinna być traktowana i płatna jak etat, to, co do logiki, ja nie mam żadnej wątpliwości, że tak powinno być, co do możliwości finansowych mówimy w takim momencie o dziesiątkach miliardów zł rocznie - podkreślił.

Szef rządu podkreślał, że ratunkiem przed bezrobociem jest powstawanie nowych miejsc pracy, a nie budowanie nowych przywilejów dla grup wiekowych. - W „ustawie 67” każemy podnieść wiek emerytalny dotychczas uprzywilejowanym: sędziom, prokuratorom i rolnikom - zaznaczył. Jak dodał, rząd przygotowuje zmiany, które będą polegały na odebraniu przywilejów górniczych tym, którzy nie pracują jako górnicy.

Premier odnosząc się do postulatu, który padł z sali, by państwo zagwarantowało obywatelom pracę oświadczył, że państwo nie może być gwarantem pracy, natomiast rządzący muszą zadbać o taką kondycję gospodarczą i finansową państwa, "żeby mieć pracy podstawowej jak najwięcej".

- Z całą pewnością musimy przepisy, które gwarantują kobietom taką samą płacę za tę samą pracę, uczynić żywymi, a nie martwymi tak jak są dziś - oświadczył szef rządu, zwracając uwagę, że kobiety w Polsce ciągle zarabiają mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach. Premier dodał, że równość kobiet zapisana w polskich przepisach w praktyce "ciągle jest fikcją” oraz że będzie rzecznikiem działań, które sprawią, że przepisy te będą stosowane w praktyce. - To mogę zagwarantować, znaczy intencje, że zrobimy wszystko by równość płac i równość praw kobiet była prawdziwa, a nie fikcyjna - zaznaczył.


Zobacz także