Polska, Europa, świat
Zgłoś swój postulat
Podczas kryzysu światowego zachowaliśmy wzrost gospodarczy i tym samym niezagrożony został poziom życia Polaków. Nawałnica gospodarcza przeszła bokiem. To prawda, ale Polska nie leży gdzieś na obrzeżach, przeciwnie - jesteśmy dużym krajem europejskim
w samym centrum niespokojnej epoki.
Media donoszą o tragedii Japonii, dowiadujemy się, że w skali globalnej rosną ceny żywności. Idą w górę ceny surowców. Czytamy
o poruszeniu w świecie arabskim. Sprawcami zamętu są natura i polityka, lecz każde z osobna przyczynia się do popularności takich pojęć jak "wiek niepewności", "dekada nieładu", "świat entropii", "czas destrukcji". Zamiast nowego ładu światowego mamy nowy światowy nieład.
Jak ma wyglądać w tej zmieniającej się rzeczywistości polska polityka zagraniczna? Czy to ma być, jak chcieliby niektórzy politycy,
z założenia konfrontacja z Niemcami i z Rosją? Czy może jednak szukanie porozumienia i wspólnych interesów tam, gdzie to możliwe? Czy w Unii Europejskiej mamy być specjalistami od wywoływania kryzysów, czy przeciwnie, mamy budować swoją pozycję, przyjmując rządzącą tam zasadę kompromisu? Innymi słowy, czy tak jak nieraz w przeszłości zakładamy tylko pełne zwycięstwo albo absolutną klęskę, czy może jednak będziemy sięgać po to, co możliwe. Myślę, że ostatnie lata udowodniły, że drugi sposób przynosi Polsce
i Polakom więcej korzyści.
Przekonaliśmy się, że sprawy umykające tym, którzy chcą grać tylko o wielkie godnościowe stawki, mogą mieć później fundamentalne znaczenie dla interesów zwykłych Polaków. Przypomnę sposób negocjowania przez ministra Jurgiela z PIS warunków reformy rynku cukru w UE (dzisiejszy wzrost cen wynika właśnie z przyjętych wtedy ustaleń) czy zgodę poprzedniej ekipy na zmiany w tzw. pakiecie klimatycznym, które mogły oznaczać ogromne podwyżki cen energii w Polsce. (Pakiet klimatyczny na szczęście udało się nam wynegocjować od nowa).
W tym tygodniu minister spraw zagranicznych miał w Sejmie swoje exposé. Nie ma więc powodu wracać do spraw przedstawionych już szczegółowo. Warto jednak pokusić się o sformułowanie ogólnej zasady, według której postępujemy w czasach zwiększonego ryzyka. Jak wiemy, bezpieczny jest ten, kogo wiążą z wieloma innymi wspólne sprawy i interesy, kto jest ceniony jako przewidywalny i rzetelny partner. Nie jest bezpieczny zaś ten, kto z obrażoną miną sam siedzi w kącie, zatopiony w snach o własnej potędze i tylko co jakiś czas rzuca obelgi pod adresem najsilniejszych. Postawa arogancka, czy wręcz prowokacyjna, w moim przekonaniu jest w gwałtownie zmieniającym się świecie wysoce ryzykowna. Dotyczy to nawet krajów najsilniejszych. Jako premier takiej postawy nie akceptuję.
Ostatnio coraz częstszym obiektem krytyki staje się Unia Europejska. W ramach mody na czarne scenariusze, która towarzyszy czasom wielkich zmian, wieszczy się jej rozpad lub osłabienie. Tego typu teorie są bliskie tym w Polsce, którzy zawsze widzieli w Unii Europejskiej zagrożenie, a nie szansę.
Uważam, że prorocy tego kolejnego "zmierzchu Zachodu" po prostu się mylą. Nie wątpię jednak, że w niespokojnym świecie Europa nie może pozwolić sobie na emeryturę, my tym bardziej. Spenglerowskim proroctwom przeczy zwłaszcza potencjał i miejsce Unii Europejskiej w świecie. Europa dysponuje największym rynkiem i jest drugą na świecie potęgą militarną. Pozostaje pytanie, jak przekształcić ten potencjał w rzeczywiste wpływy.
Dawniej potęgę i dominację zapewniały zasoby złota i kolonie, potem - wymiana handlowa i zwycięskie wojny sukcesyjne. Jeszcze później - nowe terytoria i rynki zbytu. Symbolem potęgi były wtedy wielkość produkcji przemysłowej (wysokość produkcji stali i wydobycia węgla), obroty giełdowe i wreszcie - militarna siła. Dzisiaj wyraźnie widać, jaką rolę odgrywa już szybkość komunikacji, kapitał intelektualny
i kulturowy społeczeństw, jak technologia i wiedza zmieniają i organizują na nowo świat. Tu tkwią źródła siły Europy, w tym odnajduję też wielką szansę dla nas.
Będę przekonywał wszystkich w Polsce, że w naszym żywotnym interesie jest móc coraz donośniejszym i pewnym siebie głosem mówić - My Europa.
więcej
Innowacyjność i edukacja budują przewagę
Zgłoś swój postulat
Dobry system edukacji współtworzy innowacyjność, która jest jednym z fundamentów przewagi konkurencyjnej. Ważne jest przedszkole
i liceum, ważne uczestnictwo w kulturze i twórcze pasje, ważny komputer i internet. Równie ważny jest dobrze przygotowany nauczyciel, który wprowadza w nowe kompetencje i umiejętności. Jeśli będzie dobrze wynagradzany, będzie mógł podołać trudniejszym
i nowocześniejszym zadaniom. vitae odio.
Dlatego podwyżki wynagrodzeń nauczycieli, które mimo kryzysu tak konsekwentnie wprowadzaliśmy, muszą być kontynuowane. Pensje nauczycieli powinny co roku, w miarę możliwości budżetu, rosnąć tak długo, aż osiągną poziom porównywalny z poborami w sektorze prywatnym. Zadaniem na nadchodzącą kadencję będzie rozpoczęcie analogicznego procesu podwyższania zarobków nauczycieli akademickich.
Z satysfakcją obserwujemy, że polscy naukowcy coraz częściej odnoszą międzynarodowe sukcesy. Młodzi naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego dokonali spektakularnego odkrycia, tłumaczącego niezrozumiałe dotąd mechanizmy związane z komórkowym łańcuchem przekazywania energii i ochroną przed wolnymi rodnikami. Wyniki ich pracy opublikowało jedno z najbardziej prestiżowych czasopism naukowych na świecie "Science".
Reformy szkolnictwa wyższego i nauki, które obecnie wprowadzamy, dadzą efekty już w najbliższych latach. Poprawy wymaga jakość nauczania w szkołach wyższych i dopasowywanie umiejętności, jakie zyskują studenci, do potrzeb rynku pracy. Mamy świadomość, że trzecia fala nowoczesności to potrzeba większej liczby studentów na wydziałach matematyczno-przyrodniczych. Stworzyliśmy program tzw. kierunków zamawianych. Od 2008 roku dofinansowujemy uczelnie i studentów uczących się na takich kierunkach jak informatyka, mechatronika czy automatyka i robotyka. Po trzech latach mamy już pierwszy sukces. Odwróciliśmy trend. W 2010 roku więcej było chętnych na studia politechniczne niż uniwersyteckie. Program ten będziemy kontynuować w kolejnych latach.
Nam wszystkim i każdemu z osobna potrzebna jest pełna gotowość, by zdobywać nowe kwalifikacje, by przez całe życie chcieć się uczyć. Jeśli edukacja dostępna dla wszystkich, ma być normą cywilizacyjną, musi jej towarzyszyć przekonanie -
z jednej strony pracodawców, z drugiej instytucji państwa - że opłaca się inwestować w kapitał ludzki.
Mamy świadomość, że nowoczesna szkoła, która umie wyławiać talenty i uczy zdolności do współpracy w zespołach różnorodnych ludzi, staje się standardem cywilizacyjnym. Musimy ten standard stworzyć, by wyłaniać liderów innowacyjności i kreatywności, pełnych poznawczej pasji i energii. Dlatego zdecydowaliśmy między innymi, że minimum 20 proc. grantów na badania podstawowe z Narodowego Centrum Nauki będzie trafiało do początkujących i uzdolnionych naukowców.
Musimy inwestować w naukę większe środki publiczne, ale też nauka musi spotkać się z biznesem. Nie tylko po to, by współfinansował przedsięwzięcia potrzebne do rozwoju. Także po to, by te dwie sfery - wiedząc o sobie znacznie więcej niż dzisiaj - korzystały z otwartych zasobów informacji i wyników badań, a w rezultacie wytwarzały pomysły i projekty, które pozwolą polskim firmom zdobywać nowe rynki.
Tylko w ten sposób będziemy mogli unowocześnić eksport - lokomotywę polskiej gospodarki. Dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu budżetu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (które dystrybuuje granty dla przedsiębiorców na badania naukowe) do 1,5 mld zł
w 2020 roku. Ważne są także inwestycje w infrastrukturę badawczą. W ciągu najbliższych trzech lat, głównie dzięki środkom unijnym, stworzonych lub zmodernizowanych zostanie blisko 900 laboratoriów w ośrodkach badawczych na terenie całego kraju. To już pewne. Umowy na dofinansowanie zostały już podpisane. Z usług tych ośrodków będzie korzystało ponad 10 tysięcy polskich i zagranicznych firm.
Oczywiście, za trzy, cztery lata prawie nikt w Polsce nie będzie miał problemu z dostępem do szerokopasmowego internetu (mam na myśli stronę techniczną tego zadania). Szacujemy, że dzięki dobremu wykorzystaniu funduszy unijnych do 2013 roku powstanie co najmniej 17 tysięcy kilometrów sieci szerokopasmowej. Ale wielki impet informatyczny, którego Polska potrzebuje, musi polegać na czymś innym. Wiemy, że użytkowanie internetu, wykorzystywanie wszystkich możliwości współczesnych technik informatycznych, zmienia i zmieni różne obszary życia - od procesów produkcyjnych po sposoby sprzedaży produktów i usług.
Kiedyś wyzwaniem był rozwój sektora technologii informatycznych, dzisiaj trzeba mówić o szybszym rozwoju wszystkich dziedzin życia
i gospodarki dzięki technologiom informacyjnym. Sami widzimy i doświadczamy, jak mobilny telefon z dostępem do internetu zmienia nasze życie, jak może przyspieszać decyzje administracyjne, poszerzać rynki zbytu - i za każdym razem zwiększać wydajność naszej pracy.
W Polsce ciągle jeszcze jesteśmy przed momentem pełnego spożytkowania tego efektu wzrostu produktywności, który przynoszą technologie informatyczne. Warto więc inwestować w rozwój tej dziedziny. Nie tylko pieniądze. Może bardziej nawet przez dobre regulacje prawne, stanowiące ramy, dzięki którym powiększy się zakres funkcjonowania technik cyfrowych i użytkowania internetu.
więcej